h1

Dużo kolorowych szkiełek.

styczeń 18, 2008

‘Zawsze myślałam, że umrę na zawał podczas stosunku… Ale nie. Umrę ze śmiechu’.

W ciągu tygodnia całe życie obróciło się jak w kalejdoskopie. Jakby moja ręka trzy razy przypadkowo zadrżała.

  • Brak kawałka mózgu, no żesz by to jasna.
  • Natychmiastowa utrata zaufania do moich Panów.

Bo w ostatnią piątkową noc wszystko wyglądało całkiem inaczej.

h1

Impresja.

styczeń 5, 2008

I trzeba być wielkim przyjacielem i mocnym przyjacielem,

żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to,

żeby nie czuł się samotny.

Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić

na trzymanie kogoś za rękę.

 

I okazuje się, że ja tak umiem, i jestem bardzo z siebie dumna!

 

O piątej nad ranem czuję się, jakbym była na świecie całkiem, całkiem sama. I co ciekawe zanika mój instynkt stadny i czuję się genialnie. A jeszcze piękniej jest, gdy kolejni ludzie budzą się z promieniami porannego słońca i widząc mój promienny uśmiech oraz rozświetlone oczy, sami szeroko się uśmiechają, mówiąc szczere ‘dzień dobry’.

h1

Nowy Rok – podejście drugie.

grudzień 31, 2007

Dobra, dziś Sylwester, a do Nowego Roku zostało mi równo osiem godzin i trzydzieści minut, to ja Wam życzenia złożę.

Ekhm, ekhm! Chciałabym, żebyście zawsze się uśmiechali, zawsze chichotali, zawsze starali się widzieć same dobre rzeczy, a te złe (o ile w ogóle sie pojawią), to też sobie tak je obrućcie, żeby wyglądały jak te dobre, no. I żebyście zawsze czuli między aortą a lewym płucem to ciepełko, które parzy Was w usta i każde je tak dziwnie wykrzywiać w górę. Żebyście zawsze mieli do kogo ryj otworzyć. Żebyście zawsze kochali i byli kochanymi.

A poza tym, to wiadomo – dużo seksu, kasy i alkoholu. I uwagi wraz z koncentracją oraz koordynacją ruchową [tak, tak - piję do Ciebie, Łukaszu].

A moje postanowienia?

  • Nie będę przeklinać.
  • Nie będę pić.
  • Nie będę palić.
  • I jedno moje, którego nie powiem, bo się i tak pewnie nie uda…

No, sto lat. :)

h1

Nowy Rok.

grudzień 30, 2007

Do Nowego Roku pozostały dwadzieścia cztery godziny i trzydzieści dziewięć minut. Myślę więc o tym, co się stało i rozmyślam, czy to stać się powinno czy może nie. Robię swoisty bilans raz jeszcze.

Jest kilka spraw do zmienienia i kilka cech do naprawienia, a zmiana cyfry w dacie to dobra okazja.

Hihi, to tylko taka próba.